Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Wiedźmin’

W końcu jest.
Zapraszam do tekstu o najnowszej powieści Andrzeja Sapkowskiego.
Jeśli ktoś nie ma ochoty czytać przeszło dwustronnej recenzji, to – czyniąc długą historię krótką – polecam.
KLIK

Jaskier

Reklamy

Read Full Post »


Rodzimy portal poruszający szeroko pojętą tematykę okołogrową od pewnego czasu  prowadzi akcję obrzucania czytelników wpisami dotyczącymi kolejnej gry z wiedźminem w głównej roli. Jeśli chodzi o moje zdanie, które pewnie obchodzi jakieś trzy osoby, z czego jedna mieszka w Hongkongu, to uważam, że człowiek od marketingu nieco pokpił sprawę, bo wpisy, które czytałem, opierały się głównie o informację, że będzie super_lepiej_niż_w_Skyrim, dużo wszystkiego, do tego cycki, krew i wulgaryzmy. To znaczy nie napisali o tym bezpośrednio, podano za to informację, że gra ma mieć mroczną fabułę dla dojrzałego odbiorcy, więc to logiczne. Jak coś jest dla dorosłych, to musi zawierać cycki, fontanny krwi i wulgaryzmy. Nie?

To w zasadzie tyle odnośnie coraz częściej pojawiających się wpisów dotyczących nowego Wiedźmina. Maszyna ruszyła i nie da się jej zatrzymać, pozostaje mieć nadzieję, że dostaniemy coś porządnego, trzeba trzymać kciuki za twórców, narzekanie obecnie nie ma sensu. Bardzo nie ma sensu.
Tak samo jęczenie, że Geralt jest wszędzie. Przecież dokładnie taki był zamiar ludzi z CD Projekt RED – stworzyć markę i w tym nie ma nic złego. Ten wpis miał być o tych puzzlach.

Całkiem ciekawy pomysł, jeśli będą dostępne w rozsądnej cenie, to się na jeden egzemplarz skuszę, złożę go, oprawię w ramki i powieszę na ścianie. Puzzle nie są najgorszym możliwym strzałem, w wielkim świecie sprzedają się o wiele głupsze rzeczy sygnowane logiem Star Wars lub DC Comics. Jeśli przyszły Wam na myśl zabawki erotyczne, to powiem Wam, że spędzacie stanowczo za dużo czasu w Internecie.


I wyszły mi cztery akapity pierdolenia o tym, że nie widzę nic złego w kupowaniu kubków, ubrań, piórników i mazaków z podobiznami ulubionych fikcyjnych postaci. Chyba mam ze sobą jakiś problem.

Jaskier

Read Full Post »

W odpowiedzi na wpis na blogu GRAM OD RANA, zamieszczam moją ociekająca subiektywizmem listę pięciu postaci z gier. Zostały wybrane ze względu na charakter, aktorów dubbingujących je i ogólnie pojętą „fajność” płynącą z oglądania tych postaci.

Miejsce 5. – Gorgutz Wyrwiczerep z serii gier Warhammer 40.000: Dawn of War
Gorgutz dołączył do świata gry w pierwszym oficjalnym rozszerzeniu zatytułowanym Winter Assault, gdzie jego klan zawiązał niestabilny sojusz z siłami Chaosu, stając do walki z wysłanymi na skuty lodem księżyc Lorn V oddziałami Gwardii Imperialnej. Najwyraźniej jego prostacki styl i brutalność spodobały się graczom i samym twórcom do tego stopnia, że został umieszczony również w kolejnych dwóch rozszerzeniach i dowodził swoimi chopakami również podczas kampanii na Kronusie i w systemie Kaurava.
Nie ma się czemu dziwić – Gorgutz jest najsympatyczniejszym ze wszystkich dowódców, których poznajemy i najbardziej zapada w pamięć, w czym z pewnością pomaga mu sam projekt postaci wywodzący się prosto z kanonicznego wzorca orkowego wodza w tym uniwersum. Jest największy, najgłośniejszy, ma najpotężniejszą spluffę ze wszystkich chopakuf i nie waha się z prezentowaniem swojej siły. W dodatku nie jest tępy jak większość jego podwładnych, wykazuje się sprytem, a nawet w obliczu porażki całego Waaagh! wychodzi cało, uciekając w ostatniej chwili.
No i dzięki niemu mogę rzucić tym zdjęciem.

Miejsce 4. – Jolee Bindo z gry Star Wars: Knights of the Old Republic
Każdy towarzysz z KotOR-a i związana z nim historia zapada w pamięć (no, może poza T3-M4). Jolee byłby typowym dziadkiem opowiadającym niestworzone historie ze swojej przeszłości, gdyby nie fakt, że jest Jedi. W dodatku takim, który wystąpił z Zakonu i nie przeszedł na Ciemną Stronę Mocy, co jest całkiem niezłym wyczynem. Bije od niego mądrość i dostojność, choć jest na ten specyficzny dziadkowy sposób wredny. Niby zgrywa neutralnego, zarzuca wiele Mistrzom Jedi, ale w gruncie rzeczy jest poczciwy i służy Jasnej Stronie Mocy.
Opowieści dotyczące jego młodości, o której mówi dosyć niechętnie, to świetne historie. Zapamiętałem szczególnie jedną kwestię, którą wypowiada podczas rozmowy z kierowaną przez nas postacią. Mówi, że ludziom egoistycznie wydaje się, że czasy, w których żyją są najważniejsze, że wojna, którą toczą zmieni losy całej Galaktyki, a to wcale nie jest prawda. I ma rację!
Jednocześnie to potężny Jedi, który stoczył wiele potyczek ze sługami Ciemnej Strony i przez kilkadziesiąt lat mieszkał w Krainach Cienia na Kashyyyk, gdzie żaden z żyjących tam drapieżników nie był w stanie mu zagrozić. Świetny bohater, zresztą jak większość z tej gry.
Tutaj, zapewne wiernie, jakiś gwiezdowojenny nerd opisał tę postać.

Miejsce 3. – Thrall z Warcrafta III
Kolejny Ork na tej liście, ale jednocześnie postać zupełnie inna. Thrall to wódz pełną gębą, dosłownie uratował swój lud od niewoli, postępującej degeneracji i wyniszczenia – prawdziwy bohater, walić to, że jest zielony i brzydki. Pragnie jedynie dobra swoich podwładnych i jest gotowy zawrzeć pokój z ludźmi, którzy w przeszłości mocno zaleźli mu za skórę. To również prawdziwy i twardy wojownik, choć może w samej grze tego aż tak nie widać, ale przypieprzyć też potrafi.
Jest jednym z niewielu naprawdę pozytywnych bohaterów w grze, a poprzez to, że zaciera barbarzyński i dziki obraz Orka, jest również całkiem świeży (nie ukrywajmy, gdyby Thrall był człowiekiem, granie nim nie byłoby aż tak przyjemne).
Lubię tę postać na tyle, że nawet kupiłem Władcę klanów, czym niestety zraziłem się do wszystkich książek sygnowanych logiem Blizzarda i książek opartych na grach w ogóle, smutne.
Genialnego arta ukradłem stąd.

Miejsce 2. – Geralt z Rivii z Wiedźmina

Tego kozaka nie mogło zabraknąć na takiej liście. Wywodzący się z prozy Sapkowskiego bohater to czysta kwintesencja quasi-średniowiecznego zabijaki – wirtuozowsko walczy mieczem, łamie niewieście serca, nie ma litości dla napotykanych skurwieli i jednocześnie potrafi być wiernym druhem i towarzyszem podróży. Geralt jest po prostu zajebisty.
Wiedźmin był wreszcie godną adaptacją zasługującej przecież na nią serii książek. Choć nie obyło się bez drobnych zgrzytów, to sama rozgrywka była przyjemna, co w dużej mierze zawdzięczamy głównemu bohaterowi, dodatkowo, moim zdaniem, świetnie zdubbingowanemu przez p. Jacka Rozenka.

Miejsce 1. – Joker z Batman: Arkham Asylum
Tak, pomimo mojego zachwytu nad rodzimym bohaterem, to właśnie Joker zgarnia palmę pierwszeństwa. Dlaczego? Bo wariaci są świetni, a Joker to prawdziwy pasjonat szaleństwa. Jeśli dodać do tego legendarnego już w tej roli Marka Hamilla, to mamy zwycięzcę rankingu – genialnego szaleńca, Błazeńskiego Księcia Zbrodni.

Przy okazji, nie wierzcie swoim profesorkom od WOKu, które twierdzą, że Harrison Ford grał główną rolę w Gwiezdnych wojnach. To był Mark Hamill.

Jaskier

Read Full Post »

Co miało być piątego lutego? Zapowiedź kolejnej po Cyberpunk 2077 gry od CD Projekt RED. Jak przypuszczali chyba wszyscy, jest to kolejna część Wiedźmina.
Zapowiedź pojawiła się w Game Informerze i oczywiście obiegła cały growy światek. Pacta conventa REDów w rodzimym języku można znaleźć m.in. na Gram.pl. Po pobieżnym przeczytaniu w oczy rzuca się przede wszystkim znaczne powiększenie świata albo raczej obietnica jego powiększenia i zmiana charakteru rozgrywki na coś w rodzaju sandboxa. Co z tego wyjdzie – nie wiadomo, ale czekać i sprawdzić będzie warto. Gra ma ukazać się w 2014 roku.

Pierwsza część bardzo mi się podobała, w drugą jeszcze nie grałem, ale niebawem to nadrobię, żeby móc ocenić. Na pewno cieszy to, że w końcu zaczyna się na naszym podwórku robić duże gry i, parafrazując panią Barbarę Białowąs, gryświatowe, które dodatkowo bazują na wcale dobrej serii książek i prezentują posępny stricte europejsko-fantastyczny świat.

Jaskier

Read Full Post »