Feeds:
Posty
Komentarze

Posts Tagged ‘Batman: Arkham Asylum’

W odpowiedzi na wpis na blogu GRAM OD RANA, zamieszczam moją ociekająca subiektywizmem listę pięciu postaci z gier. Zostały wybrane ze względu na charakter, aktorów dubbingujących je i ogólnie pojętą „fajność” płynącą z oglądania tych postaci.

Miejsce 5. – Gorgutz Wyrwiczerep z serii gier Warhammer 40.000: Dawn of War
Gorgutz dołączył do świata gry w pierwszym oficjalnym rozszerzeniu zatytułowanym Winter Assault, gdzie jego klan zawiązał niestabilny sojusz z siłami Chaosu, stając do walki z wysłanymi na skuty lodem księżyc Lorn V oddziałami Gwardii Imperialnej. Najwyraźniej jego prostacki styl i brutalność spodobały się graczom i samym twórcom do tego stopnia, że został umieszczony również w kolejnych dwóch rozszerzeniach i dowodził swoimi chopakami również podczas kampanii na Kronusie i w systemie Kaurava.
Nie ma się czemu dziwić – Gorgutz jest najsympatyczniejszym ze wszystkich dowódców, których poznajemy i najbardziej zapada w pamięć, w czym z pewnością pomaga mu sam projekt postaci wywodzący się prosto z kanonicznego wzorca orkowego wodza w tym uniwersum. Jest największy, najgłośniejszy, ma najpotężniejszą spluffę ze wszystkich chopakuf i nie waha się z prezentowaniem swojej siły. W dodatku nie jest tępy jak większość jego podwładnych, wykazuje się sprytem, a nawet w obliczu porażki całego Waaagh! wychodzi cało, uciekając w ostatniej chwili.
No i dzięki niemu mogę rzucić tym zdjęciem.

Miejsce 4. – Jolee Bindo z gry Star Wars: Knights of the Old Republic
Każdy towarzysz z KotOR-a i związana z nim historia zapada w pamięć (no, może poza T3-M4). Jolee byłby typowym dziadkiem opowiadającym niestworzone historie ze swojej przeszłości, gdyby nie fakt, że jest Jedi. W dodatku takim, który wystąpił z Zakonu i nie przeszedł na Ciemną Stronę Mocy, co jest całkiem niezłym wyczynem. Bije od niego mądrość i dostojność, choć jest na ten specyficzny dziadkowy sposób wredny. Niby zgrywa neutralnego, zarzuca wiele Mistrzom Jedi, ale w gruncie rzeczy jest poczciwy i służy Jasnej Stronie Mocy.
Opowieści dotyczące jego młodości, o której mówi dosyć niechętnie, to świetne historie. Zapamiętałem szczególnie jedną kwestię, którą wypowiada podczas rozmowy z kierowaną przez nas postacią. Mówi, że ludziom egoistycznie wydaje się, że czasy, w których żyją są najważniejsze, że wojna, którą toczą zmieni losy całej Galaktyki, a to wcale nie jest prawda. I ma rację!
Jednocześnie to potężny Jedi, który stoczył wiele potyczek ze sługami Ciemnej Strony i przez kilkadziesiąt lat mieszkał w Krainach Cienia na Kashyyyk, gdzie żaden z żyjących tam drapieżników nie był w stanie mu zagrozić. Świetny bohater, zresztą jak większość z tej gry.
Tutaj, zapewne wiernie, jakiś gwiezdowojenny nerd opisał tę postać.

Miejsce 3. – Thrall z Warcrafta III
Kolejny Ork na tej liście, ale jednocześnie postać zupełnie inna. Thrall to wódz pełną gębą, dosłownie uratował swój lud od niewoli, postępującej degeneracji i wyniszczenia – prawdziwy bohater, walić to, że jest zielony i brzydki. Pragnie jedynie dobra swoich podwładnych i jest gotowy zawrzeć pokój z ludźmi, którzy w przeszłości mocno zaleźli mu za skórę. To również prawdziwy i twardy wojownik, choć może w samej grze tego aż tak nie widać, ale przypieprzyć też potrafi.
Jest jednym z niewielu naprawdę pozytywnych bohaterów w grze, a poprzez to, że zaciera barbarzyński i dziki obraz Orka, jest również całkiem świeży (nie ukrywajmy, gdyby Thrall był człowiekiem, granie nim nie byłoby aż tak przyjemne).
Lubię tę postać na tyle, że nawet kupiłem Władcę klanów, czym niestety zraziłem się do wszystkich książek sygnowanych logiem Blizzarda i książek opartych na grach w ogóle, smutne.
Genialnego arta ukradłem stąd.

Miejsce 2. – Geralt z Rivii z Wiedźmina

Tego kozaka nie mogło zabraknąć na takiej liście. Wywodzący się z prozy Sapkowskiego bohater to czysta kwintesencja quasi-średniowiecznego zabijaki – wirtuozowsko walczy mieczem, łamie niewieście serca, nie ma litości dla napotykanych skurwieli i jednocześnie potrafi być wiernym druhem i towarzyszem podróży. Geralt jest po prostu zajebisty.
Wiedźmin był wreszcie godną adaptacją zasługującej przecież na nią serii książek. Choć nie obyło się bez drobnych zgrzytów, to sama rozgrywka była przyjemna, co w dużej mierze zawdzięczamy głównemu bohaterowi, dodatkowo, moim zdaniem, świetnie zdubbingowanemu przez p. Jacka Rozenka.

Miejsce 1. – Joker z Batman: Arkham Asylum
Tak, pomimo mojego zachwytu nad rodzimym bohaterem, to właśnie Joker zgarnia palmę pierwszeństwa. Dlaczego? Bo wariaci są świetni, a Joker to prawdziwy pasjonat szaleństwa. Jeśli dodać do tego legendarnego już w tej roli Marka Hamilla, to mamy zwycięzcę rankingu – genialnego szaleńca, Błazeńskiego Księcia Zbrodni.

Przy okazji, nie wierzcie swoim profesorkom od WOKu, które twierdzą, że Harrison Ford grał główną rolę w Gwiezdnych wojnach. To był Mark Hamill.

Jaskier

Read Full Post »

Jej, ile nowych rzeczy zostało zapowiedzianych!

Nowa gra z Batmanem!

Kolejne sezony Supernatural i Arrow!

Magdalena Szej Schejbal jest zakochana w czerni!

A tak na poważnie, na szczęście Amerykanie wiedzieli, co oglądać i serial o przygodach Strzały będzie  kontynuowany. To bardzo dobrze, bo w Starling City zostało jeszcze dużo do zrobienia i widzowie chcą się dowiedzieć, jak dalej potoczą sie losy Olivera. Tym bardziej, że zakończenie pierwszej serii było oczywistą zapowiedzią kontynuacji. W momencie zawieszenia/anulowania filmu o Lidze Sprawiedliwych każdy, a zwłaszcza tak solidny aktorski serial o superbohaterach, jest mile widziany.
Opinię o serialu można paczeć tutaj.

Kontynuowanie Supernatural jest mi raczej obojętne, bo w razie czego mam jeszcze ze dwa sezony zaległe, aczkolwiek… jakoś serial ten utrzymuje się kolejny rok na antenie, a to dobrze o nim świadczy, nierentowne projekty są w USA szybko kasowane, czasem nawet przed końcem sezonu, a to zawsze boli ewentualnych fanów, bo każdy serial jakichś sobie znajdzie.
O Supernatural można paczeć tutaj.

Batman: Arkham Asylum omawiałem jakiś czas temu, jest to nie tylko najlepsza gra o superbohaterze, w jaką grałem, ale i świetna gra w ogóle. Opinie odnośnie drugiej części są podzielone (to znaczy internety mają dylemat, czy jest lepsiejsza od pierwowzoru), a sam jeszcze nie grałem, bo szkoda mi wywalać stu złotych na dwa tygodnie rozrywki, ale po opadnięciu ceny z pewnością się zaopatrzę. Jeśli dostaniemy więcej tego samego, to czemu nie? Uniwersum Batmana jest obszerne i mieści mnóstwo potencjalnych dobrych historii.

Pojawiła się również zapowiedź serialu będącego adaptacją Człowieka z wysokiego zamku P.K. Dicka, którego producentem będzie Ridley Scott, a Frank Spotnitz napisze scenariusz (ten pierwszy to reżyser Obcego i Blade Runnera, a drugi napisał scenariusz do Z Archiwum X). Widziałem Łowcę androidów, czyli poprzednie spotkanie twórczości P.K. Dicka z Ridleyem Scottem i aż kupiłem sobie książkę, żeby zrozumieć, czym ludzie się tak jarają. Niestety jeszcze jej nie przeczytałem, więc wciąż tego nie rozumiem.

Korzystając z okazji, oficjalnie zapowiadam opinię o książce pt. Ciepłe ciała, którą mam już na półce, ale również jej nawet nie zacząłem (podobnie jak książek: Boży wojownicy, Hannibal – po drugiej stronie maskiStarcie królówWładca Pierścieni w przekładzie Łozińskiego, zdecydowanie muszę wziąć się za czytanie). Ale najpierw Nad Niemnem i możliwe, że jakiś jego pastisz się tutaj pojawi.

Jaskier

Read Full Post »

Ostatnio nie mam zbyt wiele czasu na granie i najczęściej odpalam Sapera, czekając na zbuforowanie jakiegoś filmiku na yt lub mając nadzieję, że dopadnie mnie wena, jakiś pomysł, idea i będę mógł coś napisać. Nieczęsto też gram w gry zręcznościowe, z tych nowszych ukończyłem tylko pierwszego „Assassin’s Creeda”. W ubiegły weekend udało mi się jednak wydzierżawić kilka wolnych godzin i zagrywałem się w Batmana.

Licznik postępu nabił dopiero trzydzieści procent, ale już teraz mogę powiedzieć, że gra jest świetna i wszystkie pochlebne słowa, jakie zebrała, były jak najbardziej zasłużone. Gra posiada przyjemny gameplay oraz świetną i klimatyczną fabułę. Oczywiście pod względem grafiki pojawiło się od czasu wydania (2009) kilka lepiej prezentujących się produkcji, ale kogo to obchodzi, skoro i tak jest miodnie? Tym bardziej, że nie można grze niczego zarzucić.

Fabuła jest naprawdę bardzo dobra i umiejętnie napisana. Sprawnie wpleciono do historii różnych przeciwników Batmana, jednocześnie zostawiając na później więcej niż drugie tyle. Zasadniczo chodzi o to, że Joker przejął kontrolę nad wyspą, na której znajduje się zakład psychiatryczny, a Batman musi uniemożliwić mu wcielenie kolejnych planów w życie. Jest odpowiednio mrocznie, a nasi przeciwnicy to prawdziwi szaleńcy.
Gdybym miał powiedzieć, co podoba mi się najbardziej, to wskazałbym na sekwencje ze Strachem oraz taśmy z nagraniami. Ktoś wpadł na genialny pomysł umieszczenia w grze w formie znajdziek nagrań rozmów poszczególnych pacjentów z lekarzami. I to jest zajebiste. Wszystkie postacie z gry, a nawet i te, które w niej nie występują, dostały kartotekę, w której krótko opisano ich historię, podano dane i wyszczególniono umiejętności. Dodatkowo załączono serie nagrań poszczególnych łotrów (ale tylko tych, z którymi przyjdzie się nam zmierzyć), które możemy znaleźć podczas przeszukiwania Arkham.

Aspekt zręcznościowy został tutaj naprawdę uproszczony. Korzystając z różnych zabawek Batmana, możemy dotrzeć w pozornie niedostępne miejsca i praktycznie nie da się zginąć, z powodu upadku. Chroni nas przed tym peleryna, która działa jak lotnia lub wystrzeliwana linka, dzięki której uczepimy się czegoś wyżej i zostaniemy wciągnięci. Do tego dochodzi uproszczenie „Tryb detektywa”, w którym widzimy przeciwników nawet przez ściany, a wszystkie przedmioty, z którymi możemy coś zrobić podświetlone są na inny kolor. Nie trzeba również dokładnie ustawiać się przed skokiem – Batman z łatwością łapie się krawędzi. Nie są to jednak zastrzeżenia, przynajmniej nie tracimy kilkunastu minut rozrywki przez to, że nie trafiliśmy na tę półkę, na którą musieliśmy trafić.

Walka także nie należy do trudnych, zasadniczo polega na  zadawaniu ciosów kolejnym przeciwnikom, wyprowadzaniu kontr i ewentualnym unikom, jeśli atakuje nas ktoś z elektryczną pałką. Chyba że mamy do czynienia z przeciwnikami uzbrojonymi w broń palną. Wtedy należy się skradać, znikać gdzieś pod sufitem i dyskretnie eliminować poszczególnych oponentów. Bo szarża na faceta z karabinem zawsze kończy się śmiercią, tym bardziej, że zaraz dołączają do niego koledzy i częstują nas kolejną dawką ołowiu. Co innego walki z bossami, które wymagają znalezienia jakiegoś sposobu, co jest wręcz oczywiste, gdy mamy do czynienia z kimś, kto jest dwa razy większy od naszej postaci.

Podsumowując, gra jest świetna, obecnie można ją dostać za cenę niewspółmierną do jej wartości – dostarcza mnóstwo frajdy, aż ocieka klimatem no i Mark Hamill (tak, ten Mark Hamill) w roli Jokera. Jeśli ktoś nie grał, a ma ochotę na coś w tych klimatach, to szczerze polecam.

Jaskier

PS Mocno mnie naszło na klimaty superbohaterskie, więc najprawdopodobniej sprawię sobie Ultimate Spider-Man, w którego grałem lata temu. Możecie się też spodziewać czegoś jeszcze odnośnie Batmana, jakiegoś podsumowania po skończeniu gry m.in.

Read Full Post »

Nie jestem jakimś wielkim fanem komiksów. Owszem, filmy oglądam na bieżąco, czekam na następny o Iron Manie, Avengers bardzo mi się podobał, zwieńczenie nolanowskiej trylogii o Batmanie trochę mniej (ale to może dlatego, że Mrocznego rycerza oceniam wysoko). Czasem czytam o tej tematyce w Internecie, np. biosy postaci. Grałem w kilka gier. Ogólnie – troszkę się w tym pokręconym świecie orientuję.

Z papierowymi komiksami o facetach w kolorowych trykotach miałem do czynienia głównie za pośrednictwem miesięcznika Spider-Man ukazującego się nakładem wydawnictwa Egmont. Były, a właściwie dalej są, umieszczane tam historie, czasem ciągnące się przez kilka kolejnych numerów oczywiście z Pająkiem w roli głównej. Jako że byłem w minionym roku grzeczny, to dostałem dzisiaj pierwszy numer Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela. Do książki w twardej oprawie dołączony jest plakat przedstawiający Avengers.
Słów kilka o samej kolekcji. Wydawane jest to nakładem Hachette i ma strukturę podobną do dziesiątków propozycji tego wydawnictwa. Wiecie, czołgi z II wojny światowej, Historia Wojska Polskiego etc. Niestety często trzeba zaprzestać wydawania takich serii w związku z malejącym zainteresowaniem, na które wpływa też niemała cena (pierwszy tom w tym przypadku kosztuje niecałe piętnaście złotych, drugi będzie kosztował trzydzieści bez grosza, a kolejne czterdzieści, co podobno ma być ceną niezmienną i stałą). Kolekcja oferuje elegancko wydane komiksy, które ukazały się w przeciągu ostatnich czterdziestu lat. Na tom pierwszy składa się sześć numerów The Amazing Spider-Man (#30-#35), plus jednostronicowe wprowadzenie streszczające wydarzenia z uniwersum istotne dla fabuły, plus początki postaci, plus informacje o scenarzyście (J.Michael Straczynski) i rysowniku (John Romita Jr.), autorów komiksów zawartych w książce plus galeria przeciwników Pająka oraz zmiany, jakie zaszły w postaci Spider-Mana (rysunki różnych rysowników od 1962-2011). Do tego szkicownik autora okładek (J. Scott Campbell). Dla kogoś, kto lubi takie klimaty z pewnością są to ciekawe dodatki. Zwłaszcza, jeśli ten ktoś jest laikiem. Jak ja.

Warto dodać, że pierwsze wydania pojedynczych zeszytów kosztowały kilkadziesiąt centów, więc obecnie cena zbiorczego wydania jest kilka(naście) razy większa. Insza inszość, że oryginalne wydania sprzed czterdziestu lat zachowane w dobrym stanie kosztują na aukcjach tysiące dolarów.

W serii ukazać ma się jeszcze kilkadziesiąt numerów i niestety nie będzie mi dane zebrać wszystkich, bo jednak jest to spory wydatek (kolejne numery ukazywać się będą co dwa tygodnie). Aczkolwiek chciałbym zakupić jeszcze kilka, chociażby po to, żeby mieć ładnie wydaną historię z Wolverine’em w roli głównej.

Dodatkowo Mikołaj przyniósł mi grę wideo Batman: Arkham Asylum, którą skończyłem właśnie instalować. Zebrała świetne recenzje i do momentu wydania kontynuacji bezapelacyjnie nazywana była najlepszą grą o superbohaterach. Kilka słów o niej pojawi się w przyszłym tygodniu, jak już zorientuję się, z czym to się je.

Jaskier

Read Full Post »