Feeds:
Posty
Komentarze

Archive for Lipiec 2013


Ech, od czego by tu zacząć?
To zacznę tak – wygląda świetnie (POCIĄGI!), ale scenariuszowo jest kiepski, gdyż przesadzono z ilością prostych, nakładających się na siebie wątków.

Weźmy samego głównego bohatera – wraca ze szkół jak Tadeusz, pełen wiary, iż na Dzikim Zachodzie da się robić prawo według podręcznika. W trakcie filmu dochodzi oczywiście do zweryfikowania tego poglądu i pada oklepane „nie chcę służyć takiemu prawu”. Prócz tego gorzkiego rozczarowania John Reid, bo tak się młody prawnik nazywa, dostał od scenarzysty motyw zemsty i dawną miłość, która ma szansę na ponowne zakwitnięcie.

Prócz niego mamy tu jeszcze Deppa, który, co trzeba mu oddać, nie jest ponownie Sparrowem kapitanem Jackiem Sparrowem. Owszem, istnieją pewne podobieństwa, ale Tonto jest inną postacią. Zdecydowanie mniej gada, nadrabiając mimiką i naprawdę porytymi pomysłami. Tonto zostaje więc policzony jako zaleta tego filmu.  Podobnie tutejszy szwarccharakter – Butch Cavendish – grany przez Williama Fichtnera. To naprawdę kawał sukinsyna. Jednocześnie twórcy nie wyposażyli go nawet w nutkę śmieszności, trzeba przyznać, że to całkiem świeże, jeśli mowa o takich postaciach w filmach Disneya.

Pod względem humoru jest całkiem nieźle, pomijając przeeeeeeeeeśmieszny żart z końską kupą, raczej ten aspekt mnie nie zawiódł. Uśmiechnąłem się kilka razy. Jednak, co jest nieco dziwne, dosyć mocno zwrócono tu uwagę na ciemną kartę okresu cywilizowania prerii. Wiecie, Indianie masakrowani karabinem maszynowym, wszędzie ciemno, spadają z koni do wody, brak dynamicznej muzyki, krew wodza na białych rękawiczkach dowódcy kawalerii. Trąci to sztucznym patosem i sileniem się na poprawność polityczną. A podobno oni tam, ci Indianie, teraz sobie całkiem nieźle przędą. Nie wiem, czy byliście w Ameryce, ale ja… znam kogoś, kto był i nie miał powodów do zmyślania. Ponadto, mówiąc o obecnej sytuacji Indian w USA, zrujnował mój plan na przyszłość, który zakładał ożenek z córką indiańskiego wodza, a następnie podjęcie narodowowyzwoleńczej wojny z białym okupantem.
Miałeś, chamie, złoty róg, jak skwitowałby moją sytuację Wyspiański.

Niemniej jednak wątek wojny z Indianami przedstawiony w taki sposób pasuje do reszty filmu jak pięść do nosa, burzy klimat i przeszkadza w oglądaniu. Zwłaszcza wtedy, gdy przypomnimy sobie o kapitalnie wykorzystanym pomyśle na „dziwnego” konia. Naprawdę, pojawienie się konia na ekranie zawsze działa na widza pozytywnie.

Cóż nam jednak po humorystycznym koniu, skoro bez przerwy ktoś się spina, chłopczyk pyta, czy jego tatuś żyje etc. To dziecko jest tu bardzo niepotrzebne, serio. Ale nawet nie łudziłem się, że je ktoś wyrzuci z pociągu albo dostanie kulkę – bo Disney, bo film dla dzieci.

Podsumowując, Jeździec znikąd to miałka i porozstrzelana na miliony wątków opowiastka, która potrafi być zabawna, momentami wygląda kapitalnie (POCIĄGI!), choć nawet w sferze efektów specjalnych czułem gdzieniegdzie pewien przesyt i przerost formy nad treścią. Ja, któremu podobało się mordobicie w Man of Steel. Nie jaram się ewentualną kontynuacją.

Wspomnę jeszcze, że Helena Bonham Carter, obecna notabene na plakacie, pojawia się w filmie raptem w dwóch scenach. I obie są na szczęście całkiem niezłe.

Jaskier

Read Full Post »


Wreszcie łaskawie uzupełniono rozkład jazdy kina na najbliższy miesiąc. Raczej nie wybiorę się na oba (bo jutro wychodzi tom WKKM, którego nie mam ochoty przepuszczać, a pieniądze nie zwykły rosnąć na drzewach). Wybór jest więc oczywisty – pomimo moich ostatnich zachwytów nad pierwszą częścią RED, mój piniądz powędruje do producentów filmu o Rosomaku.
M. in. dlatego, że ma fajniejsze plakaty.
I pomimo tego, że czyde. Jak napisałem jakiś czas temu Wolverine jest kwintesencją zajebistości, nawet w Genezie miał dobre kwestie. W pamięć zapadła mi szczególnie wymiana zdań pomiędzy Strykerem i Loganem. Wojskowy powołuje się na patriotyzm mutanta, mówiąc, że ojczyzna go potrzebuje, na co ten zarzuca na bark siekierę, odwraca się i na odchodnym odpowiada, że jest z Kanady. Kozak.
Więcej moich przemyśleń na temat tego filmu znajdziecie TUTAJ.

Jaskier

PS Mam nadzieję, że nie będzie tak nijaki jak The Lone Ranger.

Read Full Post »

Zacznę od tego, że wprost uwielbiam takie klimaty. A tutaj oprócz klimatu mamy prostą, ale satysfakcjonująca fabułę, zapadające w pamięć postacie, całkiem niezłą komedię i efektowne efekty specjalne (i świetnego trolla stworzonego przez charakteryzatorów i gościa od kostiumów – tak, patrzę w tym momencie na Ciebie, wstrętny, komputerowy Azogu z Hobbita).

Film w pewien sposób redefiniuje znaną wszystkim bajkę o Jasiu i Małgosi, którzy, wskutek kryzysu, powodującego wzrost cen żywności, zostali przez ojca pozostawieni w lesie na pastwę wilków, niedźwiedzi, rysiów, kun i czarownic. Tutaj przedstawiono to „nieco” inaczej i zmiana ta podoba mi się. Aczkolwiek nie będę zdradzał szczegółów, choć raczej domyślenie się nie powinno sprawić nikomu problemu.
Jak łatwo zgadnąć po spaleniu więżącej ich wiedźmy zaradne rodzeństwo zrobiło karierę w branży, co przyszło im chyba łatwo, bo – co tu ukrywać – konkurencji zbyt dużej nie mieli. Stają się sławnymi na całą Rzeszę(?) łowcami czarownic.

Ciężko jednoznacznie powiedzieć, kiedy niby się to dzieje. Z jednej strony może to wyglądać na średniowiecze, ale broń palna jest zdecydowanie zbyt rozpowszechniona jak na ten okres historyczny. Z drugiej jednak jest ona i tak zbyt potężna (no i mają karabin maszynowy – scena z nim jest bezcenna). Trzeba po prostu przymrużyć oko na prawdę historyczną, przecież to czysta rozrywka, nic więcej. Nie ma sensu się spinać.

Podoba mi się świat przedstawiony w filmie – scenografia, kostiumy, rekwizyty, gadżety, którymi posługują się łowcy – wszystko to wygląda bardzo dobrze. Nie odniosłem również wrażenia, że coś jest nie na miejscu (gatling np.). Autorzy umiejętni poskładali całość z dostępnych elementów. Wrzucenie dużej ilości ahistoryzmów (nie tylko w projekt świata, ale i język) nie razi, tak jakoś pasuje do przewijających się na ekranie postaci, scen i sekwencji wydarzeń.

Aktorsko może nie ma rewelacji (gdybym miał wskazać faworyta…tkę, to byłaby to Gemma Arterton, czyli filmowa Gretel), ale nie odniosłem wrażenia, że ktoś próbuje mnie obrazić swoim zachowaniem na planie. Zdecydowanie nie ma tragedii. Jeremy Renner niestety sam nie byłby w stanie uciągnąć tego filmu, całe więc szczęście, że partneruje mu Arterton.

Jestem również fanem sposobu przedstawienia wiedźm. Są obleśne, poważnie, naprawdę paskudne. Kojarzą się z gadami lub płazami, a w kulminacyjnej scenie sabatu można dostrzec kreatywność twórców, miejscami także puszczanie oka do widza zaznajomionego z horrorami, choć tytułami Wam teraz nie sypnę. Aczkolwiek wrażenie, że gdzieś już podobną maszkarę widziałem, było.

Reasumując, polecam, ale tylko jeśli lubicie takie klimaty i nie przeszkadza Wam to, że autorzy w dupie mają jakieś realia historyczne i inne tego typu dyrdymały. Sam bawiłem się przednio i bardzo się cieszę, że doczekamy się kontynuacji.

W tej części będą SPOILERY.

Wątek miłosny Hansel – Mina. Skąd on się wziął? W jednej scenie facet próbuje wyrwać dziewczynę w karczmie, w następnej ma problemy z rozmową z inną (następuje genialna wymiana zdań: Jesteś taki przystojny. A ty masz… moją dynię.), potem ewidentnie na niego lecąca panna proponuje mu seks. Trochę dziwne, ale samo zakończenie w porządku.

Podoba mi się też to, że pomimo porwania, Gretel nie zamienia się w klasyczną damę w opałach, wciąż jest pierońsko twarda i po uwolnieniu dołącza do walki, efektownie pozbywając się wiedźm.

Jaskier

Read Full Post »

Złapałem wczoraj na moment Kinomaniaka na TV4. Akurat leciała recenzja filmu RED 2. Powiedzieli, że fajne, więc postanowiłem nadrobić część pierwszą.

Szczerze się ubawiłem. Wątek romansowy gra i ma sens, aktorzy się spisują, intryga jest całkiem niezła, a żarty naprawdę dobre. Śmiałem się dosyć często – zarówno z sytuacji, jak i z samych tekstów.
Bruce Willis wciąż wymiata jako twardziel (o czym zresztą pisałem już kilka razy, m.in. w opiniorecenzji Loopera), Malkovich natomiast to klasa sama dla siebie. On się do tego typu ról urodził.

Niestety nie wiem, kiedy i czy w ogóle kontynuacja będzie puszczana w, że się tak wyrażę, moim kinie, bo na stronie widnieje rozkładówka jedynie do końca lipca (o Wolverine’ie również nic :f).
Pewnie będę miał – złoty róg i czapkę z piór.

Istnieje oczywiście „lekka” obawa o to, że autorzy „nieco” przedobrzyli podczas tworzenia kontynuacji i, zachłyśnięci ciepłym przyjęciem pierwszej części, tę po prostu spieprzyli. Aczkolwiek chciałbym się osobiście przekonać, jak jest.

Notkę można potraktować jako rozszerzenie tekstu o wakacyjnych premierach. Tak jakoś ten tytuł wtedy pominąłem.

Jaskier

Read Full Post »

Jak na zawołanie.

W Stonce można dostać ciekawe gry, co nie powinno dziwić (mój egzemplarz Batman: Arkham Asylum zdobyłem właśnie tam). Oprócz LEGO Batman widziałem również LEGO Harry Potter Lata 1-4, Fallout: New Vegas i jakieś jeszcze inne niestety anonimowe dla mnie tytuły. Wszystkie w cenie 19,99zł, co jest, oczywiście moim zdaniem, choć zakładam, że wiele osób je podzieli, bardzo korzystną ofertą.

Zdecydowałem się na zakup jedynie Batmana. Ponieważ oferta obowiązuje dopiero od dzisiaj, zakładam, że jeszcze jakiś czas będą te pudełeczka zalegać w sklepach (szukajcie, w tym, w którym byłem, schowali je pod jakieś podkoszulki i, gdyby nie cena, to bym ich nie znalazł).

Z otwarciem swojego egzemplarza i instalacją gry wstrzymam się do powrotu mojego Robina, który przebywa obecnie na urlopie. Aczkolwiek podejrzewam, że już na początku sierpnia będę w stanie podzielić się wrażeniami z rozgrywki.

Pełna oferta

Jaskier

PS Warto New Vegas wziąć?

Read Full Post »

Klik

Jest data wydania, są ceny, podano liczbę stron. Tylko czekać do drugiego września.
To akurat poniedziałek, czyli rozpoczęcie roku szkolnego. Czyli, przy korzystnych wiatrach, trzeciego będzie można połazić po księgarniach z nadzieją, że będzie już w którejś możliwy do zamówienia.
Cena – 120zł bez grosza. Biorąc pod uwagę ogrom tego komiksu (nieco ponad 400 stron i twarda okładka) oraz jego jakość (Moore otrzymał za niego Nagrodę Hugo i wgl wszyscy wypowiadają się o nim pozytywnie) stwierdzam, że warto. Poza tym, to wychodzi niecałe trzydzieści groszy za stronę. Na szczęście prawie w ogóle nie będę kupował podręczników, bo już większość mam. Dzięki Bogu.

Komiks Strażnicy – Początek odpuszczę sobie ze względów finansowych. Niestety nie można mieć wszystkiego. A tu jeszcze następny Hellboy wychodzi, kiedy mam zaległe jeszcze dwa wydane już tomy. Dziki gon będę musiał mieć, oba pozostałe pewnie też, choć obawiam się nieco z powodu ich formy – to zbiorki kilku krótkich historii.

Jak Wy się na te informacje zapatrujecie?

Jaskier

Read Full Post »

Buszując wśród półek z fantastyką w Empiku w olsztyńskiej galerii, natrafiłem na samotny egzemplarz Historii i fantastyki, czyli obszernego wywiadu, w którym poruszono tematy wszelakie. Pytającym był p. Stanisław Bereś, odpowiadał natomiast p. Andrzej Sapkowski. Co prawda rozmowę przeprowadzono lata temu, w 2005 roku, ale moim zdaniem sięgnąć warto.

Lektura ciekawa z kilku względów:

  • Sapkowski jest podpisany na okładce, więc można przypuszczać, że wie, co jest wewnątrz, więc nie będzie się wypierał, tłumacząc, że został źle zrozumiany lub niewłaściwie sparafrazowany.
  • Sporo jest o sposobie pracy Sapkowskiego, co powinno być interesujące dla miłośników jest prozy.
  • Twórca wiedźmina co prawda wzbrania się przed dzieleniem się poglądami, ale zawsze się coś uda wychwycić.
  • Jest trochę o prywatnym życiu pisarza – lubi wędkarstwo, koty, kalafiory.
  • Sapkowski kreśli nam obraz polskiej sceny fantasy, zarówno twórców, jak i fanów tego gatunku.

Co prócz tego?
Nie odebrałem p. Sapkowskiego jako bufona, co mu się często zarzuca. Być może zmienił się od tamtego czasu, ręki nie dam sobie uciąć. To pewny siebie facet, nietolerujący arogancji i nieprofesjonalizmu (swój nieustannie podkreśla), ceniący czytelników, choć nie ma zamiaru tańczyć, jak mu zagrają.

Książkę polecam głównie zapaleńcom, którzy chcą dowiedzieć się więcej na temat autora, a także tym, którzy próbują stawiać pierwsze kroki jako pisaże fantazy.
Kosztuje niecałe trzydzieści pięć złotych i dobrze się komponuje na półce z Trylogią husycką.

Jaskier

Read Full Post »

Older Posts »