Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘X-Men: Days of Future Past’

Dzisiaj obejdzie się bez reklam, ponieważ nikt nie wykupił miejsca.
Miejmy to już za sobą. ;)

Pierwszym w historii internetów aktorem wyróżnionym Jaskierem w kategorii Mała rola w filmie popcornowym zostaje:

<fanfary><fanfary><fanfary><fanfary><fanfary><fanfary><fanfary>

Evan Peters za rolę Quicksilvera w filmie X-Men: Days of Future Past

Przykład tej roli uczy nas, że nie wolno oceniać po wyglądzie. Kiczowaty kostium oraz absurdalna fryzura zostały przyćmione przez humor, kreatywność i energię tryskające na widza z ekranu za każdym razem, gdy Pietro jest na nim obecny. Nie mówię tu tylko o scenie w windzie i zdaniu „Moja mama znała kiedyś takiego gościa”, po którym wszystkie nerdy zaczęły w kinie fapać. Po prostu jest w takiej interpretacji Quicksilvera coś świeżego, co sprawiło, że nie da się zapomnieć jego sekwencji.
I dało mu w tym roku Laurę Pierwszeństwa w wyścigu po Jaskiery.

Pierwszym w historii internetów zdobywcą Jaskiera w kategorii Duża rola w filmie popcornowym zostaje:

<fanfary><fanfary><fanfary><fanfary><fanfary><fanfary><fanfary>

Chris Pratt za rolę Star-Lorda w filmie Strażnicy Galaktyki

Może nie zasłużył sobie* na miano Harrisona Forda naszych czasów, ale wyróżnienia na pewno jest godzien. Jego przykład potwierdza, że adaptacje komiksów to nie miejsce, w którym na pierwszym planie brylują aktorzy, którzy zdobyli już uznanie, lecz są one szansą na wywindowanie nie mniej utalentowanych ludzi. Albo drogą powrotną na szczyt dla marnotrawnych synów Hollywood.
Dzisiaj wszyscy kojarzą Pratta, oprócz Strażników Galaktyki w 2014 pojawił się również w The LEGO Movie i w małej roli w Ona**, można rzec, że tamten rok minął pod jego znakiem. W tym już za kilka miesięcy pojawi się w Jurassic World, no i tylko czekać kolejnych informacji o angażach.

Trzecim w historii filmem nagrodzonym w kategorii Film popcornowy zostaje:

<fanfary><fanfary><fanfary><fanfary><fanfary><fanfary><fanfary>

Guardians of the Galaxy w reżyserii Jamesa Gunna

Disney w tym roku pozamiatał, jeśli chodzi o kino rozrywkowe. Petarda, jaką okazała się być ta produkcja, wybuchła w odpowiednim momencie i z odpowiednim hukiem, dając widowni masę frajdy. Chyba już wystarczająco dużo napisałem o tym filmie, więc jeśli jeszcze nie widzieliście, to zapewne nie macie zamiaru, a cała reszta może potwierdzić moje słowa. Jeżeli wytwórnia utrzyma tendencję zwyżkową, to czekają nas naprawdę syte lata. :)

***

Cóż, tak wyglądał poprzedni rok w kinie rozrywkowym. Kolejne Jaskiery za około dwanaście miesięcy, może następną edycję uda się zorganizować w nieco bardziej odpowiednim terminie. Miejmy nadzieję.

A co Wam spodobało się w kinie w 2014 najbardziej?

Jaskiery

*jeszcze

**Polska premiera – 14.02.2014r.

Reklamy

Read Full Post »

Dzisiaj mam przyjemność zaprosić Was do zapoznania się z kolejną listą nominacji. Także więc zapraszam.

***

Scarlett Johansson za rolę Czarnej Wdowy w filmie Kapitan Ameryka: Winter Soldier

Scarlett Johansson w ubiegłym roku wystąpiła w bardzo dobrym oraz raczej zdecydowanie gównianym filmie akcji. W przypadku tego drugiego mowa, rzecz jasna, o produkcji Luca Bessona – Lucy. Co prawda nie zobaczymy jeszcze przez jakiś czas solowego filmu Czarnej Wdowy, ale w drugiej części przygód Kapitana Ameryki dostała całkiem sporo czasu. Chyba nawet więcej niż w Avengers. Natasha idealnie spełnia się jako wsparcie dla głównego protagonisty (poprzednio w drugiej części Iron Mana), a Scarlett Johansson bardzo dobrze pasuje do roli superagentki. W świecie nadludzi i superszpiegów trzeba umieć się odnaleźć, a ta wersja Czarnej Wdowy z pewnością to potrafi.
Z niecierpliwością czekam na kolejne filmy z Marvel Cinematic Universe z udziałem tej aktorki.

Evan Peters za rolę Quicksilvera w filmie X-Men: Przeszłość, która nadejdzie

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem ucharakteryzowanego Petersa, na jednej z okładek Empire, powiedziałem sobie, że to nie może wypalić. Nie da się zrobić z tego czegoś dobrego. Wielkie więc było moje zdziwienie, gdy siedząc na sali kinowej, pierwszy raz ujrzałem Quicksilvera w akcji.
Od pojawienia się, gdy grał sam ze sobą w ping-ponga, do kapitalnej sekwencji uwolnienia Magneto – postać ta kradnie show i aż smutno się robi, że bohaterowie nie zabierają go ze sobą na następną misję.
Czy pojawi się w Apocalypse? Oby choć w jednej scenie, bo już udowodnił, że tyle mu wystarczy, by rządzić na ekranie.

Emma Stone za rolę Gwen Stacy  w filmie The Amazing Spider-Man 2

Jeżeli za czymś z zawieszonej niedawno serii z Andrew Garfieldem będziemy tęsknić, to na pewno za pojawiającą się w niej interpretacją Gwen. Panna Stacy, w którą dwukrotnie wcieliła się Emma Stone, nie bez powodu znalazła się na mojej liście pięciu najlepszych filmowych dziewczyn superbohaterów. Jak mało która z piękności pojawiających się na ekranach, za którymi uganiają się faceci w rajtuzach, Gwen nie jest typową damsel in distress. Stanowiła realne wsparcie dla Petera i jeśli trzeba było, to potrafiła sama o siebie zadbać.
Prawie płakałem na jej śmierci. Ups, SPOILER.

Eminem jako on sam w filmie Wywiad ze Słońcem Narodu

Najbardziej złoty fragment filmu. Tu w zasadzie nie ma co komentować. Oglądajcie. ;)

Lee Pace za rolę Thranduila w filmie Hobbit: Bitwa Pięciu Armii

Ostatnia część Hobbita dla mnie stała tylko aktorstwem. Od samego początku filmy te brylowały pod tym względem (obie poprzednie edycje Jaskierów wyróżniły aktorów grających w tej serii, Martin Freeman nawet zdobył nagrodę), lecz wszytko inne w finale trylogii nie zagrało.
Lee Pace dostał w tej części największą rolę i był jednym z jej jaśniejszych punktów. Nie było łatwo wybrać spośród wachlarza świetnych postaci, a wybór padł na króla elfów z prostego powodu – kto inny ma na koncie szarżę na orków na bojowym łosiu? Oprócz tego miał kilka kozackich scen (nieprzesadzonych, w przeciwieństwie do sekwencji Legolasa), no i świetnie oddał pogardę dla innych ras oraz wyniosłość charakterystyczną dla elfów.
Wielka szkoda, że oprócz aktorów nic nie zadziałało prawidłowo.

***

Niebawem lista pięciu filmów.

Co sądzicie o dzisiejszych nominacjach?

Jaskier

Read Full Post »

Wchodzę raz do baru, a tam znajomy pyta mnie, kiedy będą tegoroczne Jaskiery.
Naprawdę.

[tu_wrzuc_jakies_intro]

Zaczynamy czymś nowym – postanowiłem w tym roku podzielić obowiązującą dotychczas kategorię Aktor w filmie popcornowym na dwie – Duża rola i mniejsza rola. Jak to będzie działało? No cóż, absolutnie despotycznie i zdecydowanie nieobiektywnie będę dobierał nominowanych do obu kategorii, polegając na moim własnym wyczuciu, czyja rola była bardziej większa, a czyja bardziej mniejsza. Doprowadzi to może do różnych dziwnych sytuacji, gdy ktoś będący na ekranie przez niemalże cały seans będzie rywalizował z kimś, kto pojawił się w jednej sekwencji, ale cóż. Przecież mogę, nikt mi nie zabroni.

Nie przedłużając, zapraszam do przeczytania listy pięciu aktorów nominowanych przeze mnie w kategorii Duża rola w filmie popcornowym. ;)

Michael Fassbender za rolę Erica Lensherra aka Magneto w filmie X-Men: Przeszłość, która nadejdzie

Michael Fassbender należy do wąskiego grona Niemców, których lubię. Absolutnie się z tym nie kryję i często wspominam o tym, że cenię tego aktora. Dowodem tego niech będzie nominacja sprzed dwóch lat za występ w kupowym Prometeuszu, którego był jednym z nielicznych jasnych punktów.
W serii X-Men wciela się w młodego Magneto, postać tragiczną, w ubiegłorocznym filmie już w pełni ukształtowaną światopoglądowo. Jego relacja z Xavierem była największą zaletą Pierwszej klasy, tutaj wciąż świetnie się ją ogląda.
Uwielbiam również sposób, w jaki kreuje superłotra, jakim bez wątpienia jest grany przez niego mutant. Magneto nie musi rzucać groźbami, być karykaturalny w swoim zachowaniu – dzięki Fassbenderowi ani na chwilę widza nie opuszcza przekonanie, że patrzy na kogoś potężnego, gotowego na wszystko w imię wyznawanych idei.
Świetna rola, już nie mogę się doczekać kolejnego filmu z serii, w którym Michael Fassbender również się pojawi.

Angelina Jolie za rolę Diaboliny w Czarownicy

Film był raczej meh, zwłaszcza w chwili, gdy skończyły się momenty à la Władca Pierścieni, ale Disney powrót Angelinie Jolie na ekrany zafundował zaiste zacny.
Co prawda większość jej kwestii to westchnięcia oraz pogardliwe prychanie, ale gdy tylko się pojawia, to kradnie show. Cały ten film jest w gruncie rzeczy o tym, jak ta aktorka jest super. Wszystko inne – wspaniała scenografia oraz kostiumy, efekty specjalne, latynowski Maciek Musiał, prosta historia o sile prawdziwej miłości – wszystko to blednie w obliczu świetności Angeliny Jolie.
Cóż poradzić? Daje radę. I to bardzo.

Dwayne The Rock Johnson za rolę Herkulesa w filmie Hercules
Z jednej strony Hercules nie okazał się być tym, czym mógłby być, z drugiej wcale mnie nie zawiódł. Jakoś bardzo. A grający tytułowego herosa Johnson był kapitalny. No bo wiecie, dali mu tę brodę, płaszcz z lwa nemejskiego, wielką maczugę – czego chcieć więcej?
Moim zdaniem jednym z wyznaczników fajności danej roli jest to, jak długo się ją pamięta. Idę o zakład, że tak ucharakteryzowanego Rocka nie da się zapomnieć NIGDY. Dlatego też emerytowany zapaśnik zostaje przeze mnie zrównany z tymi wszystkimi świetnymi aktorami.
Wygląda na to, że zaczynam się do niego przekonywać.

Chris Pratt za rolę Petera Quilla aka Star-Lorda w filmie Strażnicy Galaktyki

Czy Pratt jest nowym Harrisonem Fordem? Z odpowiedzią na to pytanie należałoby się wstrzymać co najmniej do premiery Jurrasic World, a jeszcze lepiej byłoby zaczekać na tego nowego Indiana Jonesa, jeśli rzeczywiście powstanie i Pratt w nim zagra.
Co rozumiem przez „bycie nowym Fordem”? Widzicie, jest ta scena ataku oddziału Rebelii na placówkę* Imperium w Powrocie Jedi, w której Han Solo biegnie w stronę szturmowców albo ucieka od wybuchu, coś w tym stylu. I mój Tata (który jest autorytetem w każdej dziedzinie) powiedział kiedyś, widząc Forda w tej właśnie scenie, że wszędzie gra tak samo. Miał na myśli to, że Indiana Jones i Han Solo są podobnymi postaciami, w które Ford włożył pewne identyczne elementy, które uczyniły je kultowymi, a jemu pozwoliły się wybić.
Uważam, że nie ma nic złego w przypuszczaniu, że Chris Pratt może w jakimś stopniu oddać to, co robił Ford. Raczej nie na taką samą skalę, ale może się okazać, że aktor ten jest nośnikiem podobnego rodzaju energii i brawury.
Fajnie by było, nie?

Keanu Reeves za rolę Johna Wicka w filmie John Wick

Keanu Reeves przeszedł dłuuuugą drogę od mesjasza w Matrixie, do superzabijaki w tej produkcji. Paradoksalnie, wolę Johna Wicka od Neo.
Postać Johna nie jest niczym nowym, widzieliśmy to już pierdyliard razy, tak samo jego historię, aczkolwiek ubiegłoroczny tytuł i główna rola mają w sobie jakąś taką niespotykaną grację. W dodatku Reeves jakoś tak potrafił zrobić, że się chce wierzyć w to, że taki z niego madafaka i nikt mu nie podskoczy.
Ta autentyczność jest tak ujmująca, że ośmielę się stwierdzić, iż można by go przyrównać do Liama Neesona. W każdym razie – jak dla mnie John Wick mógłby skopać dupska całej ekipie Niezniszczalnych.

***

To by było na tyle dzisiaj. Na dniach kolejne nominacje i mam nadzieję, że przed końcem miesiąca uda się wrzucić werdykt. Bo pewnie się nie możecie doczekać…

Co sądzicie? Kto Wam spodobał się w minionym roku najbardziej?
:)

Jaskier

*Ważne, żeby nie zrobić tu literówki.

Read Full Post »

Matko! Tyle dobra!

Mam nadzieję, że już przeszła Wam poświąteczna, wywołana obżarstwem zgaga, wszystkoście albo zjedli, albo załadowali do zamrażarek, żeby nie trzeba było wyrzucać, a goście mieli na tyle taktu, żeby na wczoraj (gdyż jest trzy po dwunastej w poniedziałek) się już ewakuować i pozwolić posprzątać po trzech dniach siedzenia przy suto zastawionym stole i włączonym telewizorze.

Jeśli chodzi o mnie, to moją ulubioną kolędą jest Bóg się rodzi. Jeśliście mieli kiedy wątpliwą przyjemność polegającą na siedzeniu (bądź staniu) obok mnie w kościele, to na pewno możecie to potwierdzić.
A poza tym chce mi się pić i lubię kapustę z grochem mojej mamy.

(przerwa techniczna na uzupełnienie płynów)

To, co widać na zdjęciu wyżej, to różnej maści fanty, które wzbogaciły moją kolekcję w ostatnich dniach (część jest brata, ale on jest sporo młodszy, więc mogę śmiało mówić, że to wszystko moje).

Lista z komentarzami:

  • Wolverine: Starszek Logan

Pisiąty czwarty tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela. Ponura (a jakże!) wizja przyszłości. Przeczytałem i bardzo mi się podobał. Jest krwawo oraz brutalnie, tytułowy „staruszek” to gość, z którym zdecydowanie nie chcesz zadzierać.
Wkrótce napiszę więcej na temat tego komiksu.

  • Assassin’s Creed: Czarna Bandera

Wziąłem, bo mi brakowało do darmowej przesyłki, a na to była akurat całkiem spora zniżka. Mam nadzieję, że powieść z piratami na pierwszym planie okaże się lepsza od Porzuconych, a przynajmniej nie będzie w połowie streszczeniem którejś z części cyklu gier.
Kiedy coś o niej? Nie mam pojęcia, w najbliższym czasie napiszę coś o poprzedniej asasyńskiej powieści Bowdena.

  • Cudowny chłopak Billy

Bogato ilustrowana książka poświęcona zapomnianemu współtwórcy postaci Batmana – Billowi Fingerowi.
Warto znać i mieć, w dodatku nabyłem za połowę ceny.

  • Tysiąc imion

Wielka niewiadoma spod znaku gunpowder fantasy. A przynajmniej tak klasyfikuje tę cegłę wydawca.
Przeczytam pewnie dopiero na feriach i nie omieszkam jakoś skomentować. Może być fajnie, bo skrzyżowanie magii i technologii rodem z czasów Sienkiewiczowskiej Trylogii może dać wspaniały efekt.
No właśnie – może, a nie musi.
Czytał ktoś?

  • Skyrim

Brat po bodajże sześciu miesiącach jęczenia w końcu uprosił piątą część cyklu The Elder Scrolls.
I tak się złożyło, że kurier zapukał do drzwi, gdy był sam w domu, więc gra została odpalona tydzień wcześniej. Coś tam trochę pykam i nawet fajnie się tym moim orkiem biega i strzela z łuku, aczkolwiek stwierdzam ze zdziwieniem, że granie tak jakoś nie daje to już tyle frajdy, co dawało jeszcze dwa lata temu.
Chyba się starzeję.

  • X-Men: Przeszłość, która nadejdzie

Ujrzałem w promocji przy kasie w Empiku i nie mogłem się powstrzymać.
Na swoje usprawiedliwienie dodam, że tamtego dnia nie kupiłem żadnego innego filmu/książki/komiksu i mam na to świadka!
Mój tekst o najnowszej produkcji o mutantach znajdziecie TUTAJ.
Pewnie po ponownym obejrzeniu wrzucę ten link raz jeszcze wraz z informacją, czy jego zawartość jest wciąż aktualna.

  • Ucieczka Einsteina

Pierwsza w mojej skromnej biblioteczce pozycja ze świata Warhammera 40.000. Mam ochotę wkręcić się mocniej w to uniwersum, a sklep, w którym składałem zamówienie, nie miał już dostępnej Herezji Horusa, toteż wziąłem to.
Trochę mi wstyd znać pogrążony w wojnie wszechświat czterdziestego pierwszego millenium wyłącznie z gier z serii Dawn of War.

***

To by było na tyle, bo pewnie nie interesuje Was, jaki szampon dostałem, natomiast co dostała ode mnie moja dziewczyna, mogłoby Was interesować aż za bardzo.

Pozdrawiam Was ciule i do przeczytania we wtorek rano.
Tak sądzę.

Jaskier

Read Full Post »

Zamiast pisać o nich notki na bieżąco, robię zbiorczy wpis, kiedy już wszyscy zdążyli się na ich temat wypowiedzieć.
Tak, to niezbyt logiczne.

Szykuje się w tym roku całkiem niezły maraton (sezon został wczoraj otwarty przez nowego Kapitana Amerykę. Póki co, słyszę na jego temat same dobre rzeczy).

Nie mogę znielubić filmu z 2012. Lubię go bardziej od trylogii Raimiego, choć dzisiaj dostrzegam, jak głupi jest The Amazing Spider-Man i jakie ma okropne dziury fabularne. Tekst o starszych filmach pojawi się niebawem, na pewno przed premierą nowego filmu z Pająkiem. Jestem na etapie odświeżania sobie tej serii.
Czekam na The Amazing Spider-Man 2, co prawda mam pewne obawy odnośnie tego , czy wszystko się w tym filmie zmieści, bo zapowiada się na to, że będzie sporo do opowiedzenia.
Strój Petera wygląda o wiele lepiej, dostał te oczy rodem z komiksów.
Widać, że bycie superbohaterem sprawia mu frajdę. O ile nie wrzucili wszystkich dobrych tekstów do zwiastunów, to będzie świetnie.
Nie mogę się doczekać premiery.

Nową produkcją z X-Men jaram się bardzo. O czym pewnie wiecie, jeśli czytacie wpisy regularnie.
Jackman w roli Wolverine’a jest bardzo spoko, choć zgadzam się z powszechną opinią, że jest go za dużo w tych filmach. Do tego świetny duet Fassbender-McAvoy z Pierwszej klasy. I oryginalny McKellen-Stewart.
O tej produkcji pisałem wcześniej już kilka razy, więc przepatrzcie archiwum, jeśli z jakiegoś powodu potrzebujecie dowiedzieć się ode mnie więcej na jej temat.

To może być zaskoczenie, bo – jeśli czytaliście chociażby mój tekst o ostatnim filmie o G.I. Joe, to wiecie, że nie jestem fanem Dwayne’a Johnsona.
Tak jakby wcale.
Widziałem z nim oryginalne Tylko mnie kochaj i to nawet nie całe (co za geniusz wpadł na pomysł zamienienia zapaśnika na Zakościelnego?) oraz ultrasłabego Króla Skorpiona.
Broda i długie włosy mu służą. No i ma taki fajny płaszcz z lwa nemejskiego. Pojawiające się w zwiastunie stwory, pochodzące z mitu o dwunastu pracach, pozwalają przypuszczać, że szykuje się film fantasy z gatunku magii i miecza.
Toteż MOŻE coś z tego będzie.
Oby było.
Przyzwoite filmy tego typu to rzadkość.

I zwiastun z dzisiaj.
Oglądam i stwierdzam, iż spinają się w bardzo nolanowskim stylu, co absolutnie nie pasuje do żółwi ninja. Mam oczywiście na myśli monolog otwierający filmik, który okazuje się być przemową postaci Fichtnera, zastanawiam się, jak bardzo nienaturalnie to będzie wyglądało w filmie.
I jeszcze ten dramatyczny chór. :/

Ale Michaelangelo przywrócił mi wiarę w tę produkcję.

Jeszcze jedno:
Megan Fox wygląda tak jakoś inaczej od czasu, gdy widziałem ją w filmie ostatni raz (czyli mniej więcej od pierwszej części Transformers, Zabójczego ciała).
Mniej zdzirowato(?).

Cóż, to moje spojrzenia na zwiastuny z ostatniego tygodnia.

Jaskier

Read Full Post »

Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz

Do premiery zostało nieco ponad dwa miesiące, zdążyłem nawet trochę napisać na temat tej produkcji, przy okazji emisji zwiastuna w październiku. Postać nie cieszy się w Polsce zbyt wielką popularnością, co jakoś szczególnie nie dziwi, ponieważ to ożywiona amerykańska propaganda z czasów II wojny światowej. Ma jednak potencjał i Marvel powinien go wykorzystać w filmach.
Właściwie teraz, patrząc m.in. na datę premiery, która oddalona jest od lata, związanego nierozerwalnie z głośnymi, kolorowymi produkcjami, zaczynam mieć nadzieję na to, że jednak Zimowy Żołnierz okaże się filmem szpiegowskim. Miałoby to więcej sensu od kolejnego naszpikowanego efektami szczeladła.
Nie?
Liczę też na to, że Rogers rozwinie się jako postać. Elegancko wyszło z Thorem, w tym przypadku również możemy liczyć na to, że dostaniemy bohatera w pełni ukształtowanego przez wydarzenia z wcześniejszych filmów.

The Amazing Spider-Man 2

Pierwsza część podobała mi się, choć z biegiem czasu dostrzegam w niej coraz więcej głupot oraz elementów, które nie powinny się tam pojawić. Aczkolwiek wciąż lubię film Webba bardziej od trylogii Raimiego. Wysoce prawdopodobne, że przed premierą TASM2 napiszę wreszcie tekst o starszych filmach z Pająkiem, bo tak jakby to kiedyś zapowiedziałem. Więc trzymajcie kciuki i nie obgryźcie paznokci z niecierpliwości.
Mam pewne obawy odnośnie tegorocznej produkcji, zresztą jak większość widzów. Znowu bowiem ładują do filmu trzech przeciwników i mnożą zapowiedzi kolejnych. Ostatnio nie skończyło się to za dobrze, bo po prostu nie ma czasu na odpowiednie zaprezentowanie tylu łotrów. Spider-Man 3 poległ między innymi z tego właśnie powodu – film nie pomieścił wszystkiego, co twórcy (a również krawaciarze) do niego wepchnęli.
Fabuła nie jest z gumy – jak powiedział Andrzej Sapkowski.
Całe szczęście wciąż jest Gwen.
Będę płakał na jej śmierci.

X-Men: Days of Future Past

To jest znowu film o Wolverine’ie. Dlaczego to jest znowu film o tej postaci?
Tak jakby te trzy ostatnie o nim były dobre. Albo fajne.
Istnieje duża szansa na to, że będzie to coś wspaniałego. Chociażby obsada – ujrzenie tych wszystkich aktorów w jednym filmie powinno być przeżyciem samym w sobie.
Tylko znowu wszystko rozbija się o scenariusz. Postaci, które muszą dostać odpowiednią ilość czasu jest multum i trzeba trzymać kciuki za to, by całość nie zawaliła się pod ciężarem bohaterów, łączących ich relacji, wątków i motywów. Dochodzi do tego również problem ze spójnością świata przedstawionego, ponieważ ta produkcja ma połączyć trylogię X-Men z Pierwszą klasą. Oby Singer wiedział, na co się pisał i nieścisłości, które na pewno się pojawią, były marginalne.
No i daliby wreszcie spokój temu Rosomakowi. W komiksie, z którego czerpie scenariusz tego filmu, Logan nie gra głównej roli. I w wielu innych przygodach mutantów też, więc możliwe jest opowiedzenie historii, w której nie jest pierwszoplanową postacią. Czego dowodem jest Pierwsza klasa.

Strażnicy galaktyki

Koncept tak szalony, że albo okaże się przebojem, albo totalną klapą.
Grupa kosmicznych policjantów, w skład której wchodzą szop gadający głosem Bradley’a Coopera i człowiek-drzewo – jestem zaintrygowany i ciekaw rezultatu. Nie rozumiem ludzi, którzy marnują czas, wielokrotnie zarzucając Strażnikom galaktyki infantylizm i takie tam inne.
Jeśli nie lubicie takich klimatów i poinformowaliście już o tym świat (abstrahując od tego, że świat ma wasze zdanie w dupie), to po co robicie to więcej razy? Idźcie, przeczytajcie jakąś książkę. Albo cokolwiek.

Jest tego niby jeszcze trochę, ale kontynuacja Avengers, filmy z trzeciej fazy oraz Batman vs Superman to odległe wydarzenia, na które przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. Nawet nie bardzo byłoby o czym mówić, gdyż na razie mamy do czynienia głównie ze spekulacjami. Więc dajmy sobie spokój, lepiej  zaczekać na… cokolwiek.
Gdybym miał coś na szybko powiedzieć, to chyba tylko tyle, że Michael Douglas może być fajnym retro-superbohaterem na emeryturze, no i beka z DC, że nie umie się ogarnąć ze swoimi filmami.

Jaskier

Read Full Post »