Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Olimp w ogniu’

Podsumowanie rozrywkowych filmów z premierą w 2013 roku czas zacząć.
Przypominam, że wymienione filmy nie są i raczej nie starają się być ambitne, miały po prostu dostarczyć masę frajdy i – moim zdaniem naturalnie – podołały temu, jak wiemy, niezwykle trudnemu zadaniu.

Zapraszam. Kolejność wg polskiej premiery.

Django
Niemalże trzy godziny filmu o kowbojach. Pomimo tego, seans ani przez moment się nie dłuży. Tarantino napakował do tego filmu mnóstwo wątków i postaci, mimo to, nie mamy wrażenia, że scenarzysta w trakcie pobłądził. Co więcej, sami również nie jesteśmy w stanie pogubić się wśród tych kilku świetnie zarysowanych i zagranych bohaterów, których perypetie obserwujemy.
Oglądałem go kilkukrotnie i nie jestem w stanie przyczepić się do czegokolwiek.
Trochę więcej o tym filmie.

Hansel i Gretel: Łowcy czarownic
Przed seansem miałem pewne obawy – że pałka się przegnie i film okaże się spektakularną klapą. Wbrew temu, wyszło bardzo dobrze, to znaczy mi się podobało, co związane jest z tym, że takie klimaty są bardzo w moim guście. Oprócz uczciwie wykonanych efektów specjalnych (w tym również nieco tych oldskulowych) dostajemy momenty komediowe i Gemmę Arterton w skórzanych gorsecie. Czego chcieć więcej?
Granica dobrego smaku nie została przekroczona i Hansel i Gretel bawią o wiele lepiej od Nieustraszonych bracia Grimm.
Trochę więcej o tym filmie.

Olimp w ogniu
Powrót uczciwego kina z twardzielem w roli jednoosobowej armii. Gdy Biały Dom zostaje opanowany przez terrorystów, jedynie były agent Secret Service może uratować prezydenta, kraj i świat.
Nie ma sensu się oszukiwać – Olimp w ogniu miał być filmem o facecie, zabijającym wrogów na różne sposoby i jako taki sprawdza się fenomenalnie. Nie stara się być pastiszem tego typu produkcji, nie popada w pretensjonalność (a w filmy z zagrożonym prezydentem USA wykazują taką tendencję) i z każdym wystrzelonym pociskiem bawi niczym Predator lub Terminator .
Trochę więcej o tym filmie.

Riddick
Ponad dekadę temu miał premierę pierwszy film z Riddickiem w roli głównej. Pitch Black opowiadało historie grupy ludzi, którzy rozbili się na niezamieszkałej planecie i sytuacja zmusiła ich do walki o przetrwanie.
Kontynuacja była absolutną pomyłką i pierwsze sceny ubiegłorocznego filmu korygują wprowadzone przez nią błędy. Co czyni Kroniki Riddicka całkowicie bezsensownymi, bo główny bohater wraca do punktu wyjścia. Ponownie ma mocno przewalone i musi podjąć wysiłek, by przeżyć.
Cały film jest właściwie o tym i pod względem wymowy przypomina postać rodem z kreskówki, rozwalającą kamień o własną głowę, by udowodnić, jaka jest silna i twarda. W tej produkcji to się sprawdza, to po prostu jeden wielki festiwal porównywania zawartości testosteronu we krwi.

Thor: Mroczny świat
Malowniczo przedstawiony Asgard, prawidłowo poprowadzony rozwój relacji Thor – Loki, efekty specjalne z najwyższej półki, niesamowicie klimatyczne projekty uzbrojenia Mrocznych Elfów – to wszystko sprawia, że Thor: Mroczny świat minimalnie wyprzedza trzecią część Iron Mana.
No i ma najlepsze cameo w dziejach ekranizacji komiksów.
Trochę więcej o tym filmie.

Tak to właśnie wygląda. Przypominam, że to moje typy i możecie mieć własne zdanie* na temat ubiegłorocznych rozrywkowych filmów. Jeśli tak jest, proszę, podzielcie się nim w komentarzach, chętnie poczytam, co Wam przypadło szczególnie do gustu.

Nominacje kontynuowane będą jutro i być może pojutrze.

Jaskier

*Tak długo, jak nie jest inne od mojego.

Reklamy

Read Full Post »

Byłem wczoraj na Układzie zamkniętym, powstawanie opinii w toku.

Olimp w ogniu  na zwiastunie wygląda jak stary, dobry film akcji, w którym jeden facet z karabinem zabija armię terrorystów/somalijskich piratów/kosmitów. Opis fabuły pozwala wysnuć przypuszczenia, że będzie to coś w rodzaju Die Hard tylko w Białym Domu. Niby nic nowego, widzieliśmy to już z Seagalem, Arnoldem, Stallonem czy którymkolwiek z herosów tej wydawać by się mogło skończonej dla Hollywood epoki. W ogóle motyw uwięzienia prezydenta jest mocno ograny. Nawet ja widziałem Air Force One. Aczkolwiek w tej lepszej części tych filmów jest coś magicznego.
W tym wypadku jest jeszcze Morgan Freeman w roli jakiegoś charyzmatycznego kierownika służb specjalnych i ponownie w roli idealisty i Białego Rycerza Stanów Zjednoczonych Ameryki Aaron Eckhart. Oraz oczywiście Gerard Butler, którego widziałeś w 300 ukrytego za brodą i gołą klatą Leonidasa.

Reasumując, będzie co oglądać za trzy lata w stacji na „P”.

A to prawdziwy ewenement. Już w trakcie oglądania plakatu można zauważyć, że z Intruzem jest coś nie tak. Nie chodzi mi tutaj nawet o to, że zawiera on informację, adaptacją czego jest. Gdzie nazwiska aktorów? Skąd te biedne dwunastoletnie dziewczynki mają wiedzieć, kogo googlać w wyszukiwarce?

Wątpliwej jakości proza p. Meyer nie jest mi niestety obca, ale tak jakoś Intruz uszedł mojej uwadze i bardzo się z tego cieszę! Ileż można czytać o nastolatce, która jest przekonana o tym, że jest nieatrakcyjna, pomimo bycia adorowaną, dodatkowo nieustannie grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo, od którego ktoś musi ją wybawić? Przez „kogoś” rozumiem chłopaka ściągającego koszulkę bez powodu.

Niby zwiastun zapowiada coś innego, ale ja tam wolę dmuchać na zimne. Zwłaszcza, że efekty specjalne nie wyglądają na robione kalkulatorem przez karmionego ryżem studenta z Indii i nie uświadczymy Michaela Sheena, więc nie zapowiada się widowisko na miarę ostatniej części Zmierzchu.
Pewnie nawet dostaną jakiegoś Popcorna. :/

Jaskier

PS Tak, wiem, że Intruz miał premierę na początku miesiąca.

Read Full Post »