Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Hercules – opinia’

Wczoraj na fanpejczu napisałem, że Hercules  jest zaskakująco w miarę przyjemny. Podtrzymuję to twierdzenie. Nie zrozumcie mnie opacznie – to zdecydowanie nie jest dobry film. Po prostu sprawił mi miłą niespodzianką, okazując się nie być totalną szmirą.

O co w nim chodzi?
Herkules podróżuje po antycznej Grecji, oferując swe najemnikowe usługi lokalnym władcom. Zlecane zadania udaje mu się wykonać dzięki niebywałej sile, wiernym kompanom oraz swej legendzie. No właśnie – legendzie. Wychodzi bowiem na jaw, że Herkules, jakiego znamy z mitów, jest wytworem bajarza, który podróżuje z nim, dopisując do swych opowieści kolejne rozdziały. Widz szybko pojmuje, jak działa system tworzenia takiej legendy, łatwo orientuje się również, po co bohaterowi jest ona potrzebna. No bo wiecie – kto chciałby stanąć do walki z synem Zeusa?
Podoba mi się sposób manipulowania mitami. W filmie została ujawniona jedynie prawda o hydrze, ale sporo frajdy sprawia domyślanie się, jak w rzeczywistości wyglądało jedenaście pozostałych prac.

Wspomniana wcześniej kompania Herkulesa to generyczna grupka w stylu Drużyny Pierścienia (co nie powinno dziwić). W jej skład wchodzą: oczekujący swojej śmierci wróżbita, Amazonka, wierny przyjaciel głównego bohatera, berserker oraz bajarz. Jak łatwo się domyśleć, każde z nich ma swoje momenty zajebistości, w gruncie rzeczy będące albo archetypicznymi zachowaniami postaci danego typu, o których wiesz, że się pojawią, albo bezczelnymi kalkami sekwencji z innych filmów (złote jest „sparodiowanie” Hana Solo). Całość w zasadzie trzyma się kupy, nie schodząc poniżej pewnego poziomu filmowości potyczek doprawionych sporą dawką ahistoryzmów.

Rock w brodzie i długich włosach wygląda tak jakoś naturalniej (nie wiem, być może to kwestia postury jaskiniowca?). Co więcej – sprawdza się w roli herosa. Nie chodzi mi jedynie o to, że chce się wierzyć, że jest w stanie zwalić człowieka z konia jednym ciosem. Okazuje się, że postać tę dręczą demony przeszłości i Johnson potrafił oddać strach z tym związany, a później bardzo ładnie wrzeszczał, gdy strach ten przerodził się we wściekłość.

O dziwo, jest w tym filmie fabuła, pewna intryga, spisek wręcz, chciałoby się rzec. Są to rzecz jasna dosyć proste schematy, ale jeden zwrot akcji mnie rzeczywiście zaskoczył, a całość w gruncie rzeczy jest satysfakcjonująca i trzyma się kupy.

Dlaczego więc nie jest to dobry film?
Jest niewyobrażalnie głupkowaty i efekciarski. W sumie nie czyni go to złym filmem. Hm…
Jest dobry do obejrzenia, jeśli lubisz głupkowate i efekciarskie kino, ale raczej nie będziesz chciał do niego wracać. Był potencjał na stworzenie filmu o powstawaniu legendy, jednak ostatecznie wyszedł typowy akcyjniak z Hollywood.

Ale czy rozsądne było spodziewanie się czegokolwiek innego?

Jaskier

PS Tak, wiem, że w mitologii Greków postać ta miała na imię Herakles.

Reklamy

Read Full Post »